Polskie społeczeństwo posiada wiele powiedzeń na temat kuchni i kulinariów.
Jednym z najbardziej popularnych jest stare przysłowie: „ Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść”. Mężczyźni znają to przysłowie w nieco innej wersji, mówiącej o liczbie piersi znajdujących się w kuchni, i nie chodzi tu o piersi z kurczaka. My jednak skupmy się na tej pierwszej, oryginalnej wersji. O co chodzi z tą całą liczbą kucharek? Otóż oto, że nasze panie bardzo nie lubią, gdy ktoś im wtrąca się w sprawy kulinarne. Kobiety są przekonane o swoich umiejętnościach gotowania, i każda porada, może być odebrana jako krytyka, lub wątpliwość co do kulinarnych zdolności. Ot, taki kobiecy, wrażliwy punkt. Często zdarza się, że gdy dwie lub więcej pań próbuje ugotować jeden posiłek, to na próbach się kończy. To samo tyczy się panów. Jeśli chcemy w spokoju zjeść obiad, to naprawdę nie warto wtrącać się w sprawy kulinarne naszych żon. Oczywiście wszystkie uwagi pozytywne są tu jak najbardziej wskazane. Ale tylko te pozytywne.